piątek, 16 lipca 2010

Sernik na zimno z czarną porzeczką


Na osłodę-ochłodę tego gorącego dnia proponuję sernik - bez pocenia się przy piekarniku - któż by to zniósł przy 35 stopniach na zewnątrz??? :)

Jest szybki, prosty i smaczny... kwaskowaty z wyczuwalną specjalistyczną nutą czarnej porzeczki... :) I mam wrażenie, że nie jest to bomba kaloryczna ;) ...ale bomba witaminy C na pewno :)
Przepis bazowy od dorotus76.

Składniki na tortownicę 20 cm:
spód:
* 140 g ciastek owsianych-kokosowych San (lub innych zbożowych)
* 60 g masła

masa serowa:
* 700 g twarogu półtłustego lub tłustego zmielonego dwukrotnie
* 1 łyżka soku z cytryny
* pół szklanki (125 ml) śmietany kremówki (można zastąpić jogurtem naturalnym)
* 200 g drobnego cukru
* 2 czubate łyżki żelatyny rozpuszczone w 1/3 szklanki gorącej wody
* 250 g czarnej porzeczki, odszypułkowanej + dodatkowo 120 g drobnego cukru do dosłodzenia warstwy z porzeczką

Zaklęcie:
Ciastka pokruszyć, dodać roztopione masło, wymieszać. Spód tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia. Masę ciasteczkową wcisnąć w dno, wyrównać. Włożyć do lodówki na 30 minut.

Żelatynę rozpuścić w gorącej wodzie. Wystudzić odrobinę.

Twaróg zmiksować z cukrem, kremówką, sokiem z cytryny. Dodać rozpuszczoną żelatynę, cały czas miksując, by nie zrobiły się grudki.

Czarną porzeczkę zmiksować blenderem.

Masę serową podzielić na 2 części, do jednej z nich dodać czarną porzeczkę, dosłodzić do smaku.

Na masę z ciastek wylać pół masy serowej jasnej, potem pół porzeczkowej (można masę jasną schłodzić przez pół godziny w lodówce, by masy się nie wymieszały, a potem nałożyć warstwę z porzeczką). Powtórzyć. Schłodzić przez minimum 4 godziny w lodówce.

Smacznego!!!

Chłodnik litewski


Gorąco... przy garkach się nie chce stać... Ale jeść coś trzeba. Na szczęście są dania, które robi się w 10 minut i nie trzeba się pocić przy kuchence. Był u mnie wczoraj, dzisiaj i pewnie jeszcze będzie przez kilka dni dopóki nie odkryję równie pysznego :)

Składniki:
* pęczek botwinki
* ok. szklanka wody
* 3 polne ogórki
* 4 rzodkiewki
* 1 jogurt bałkański
* koperek
* szczypiorek
* sól i pieprz
* 3 łyżki koncentratu na barszcz czerwony (używam krakusa)

 Zaklęcie:
Botwinkę umyć, drobno pokroić łącznie z łodygami (do momentu kiedy zaczynają się liście).Wrzucić do małego garnka, zalać wodą, gotować 5 minut. Pod koniec gotowania dodać koncentrat. Całość ostudzić.

Ogórki obrać, pokroić w kostkę. Rzodkiewkę pokroić w paseczki. Koperek i szczypiorek drobno pokroić.Wszystko wymieszać z jogurtem i z wystudzoną botwinką. Doprawić do smaku.Wstawić do lodówki na kilka godzin. Jeść mocno schłodzony.

Smacznego!!!

poniedziałek, 3 maja 2010

Ciasto z czekoladową truflą


Mocno czekoladowe. Tylko dla czekoladoholików. Chociaż ja totalnie nie lubiąca się z gorzką czekoladą zakochiwałam się w nim z każdym kawałkiem coraz bardziej. A kiedy przyszło mi zjeść ostatni kęs - zapragnęłam jeszcze. Polecam!!!
Przepis pochodzi z Kuchennej pułeczki "Czekolada".

Składniki (na tortownicę 20 cm):

* 75 g masła
* 75 g cukru
* 2 wiejskie jajka
* 75 g mąki pszennej
* 1 łyżeczka proszku do pieczenia
* 25 g kakao w proszku
* 50 g mielonych migdałów

masa truflowa:
* 350 g czekolady deserowej
* 100 g masła
* 300 ml śmietanki kremówki
* 75 g pokruszonych herbatników
* 3 łyżki ciemnego rumu

do przybrania:
* miękkie owoce
* 50 g stopionej czekolady

Zaklęcie:
Utrzeć masło z cukrem na puszystą masę. Stopniowo dodawać jajka cały czas ubijając.

Do masy przesiać mąkę zmieszaną z proszkiem do pieczenia i kakao, dokładnie wymieszać, dodać zmielone migdały. Przełożyć do wysmarowanej masłem i posypanej mąką tortownicy i piec 20-25 min. w 180 st. C. Wystudzić na kratce. Włożyć do umytej i wysuszonej tortownicy.

Na małym ogniu podgrzać czekoladę, śmietanę i masło, mieszać, aż powstanie gładka masa. Odstawić z ognia i gdy przestygnie włożyć do lodówki na 30 minut. Dokładnie utrzeć drewnianą łyżką i na kolejne 30 min. wstawić do lodówki. Ponownie utrzeć, dodać pokruszone herbatniki i rum, starannie wymieszać. Wyłożyć na ciasto i wstawić do lodówki na 3 godz.

Owoce do dekoracji zanurzyć w stopionej czekoladzie. Odłożyć na pergamin, by czekolada stężała. Układać na kawałkach ciasta.

Smacznego!!!


czwartek, 29 kwietnia 2010

Paszteciki z mięsem i pieczarkami


Po czym poznać, że na obiad był rosół, otóż po tym, że nazajutrz są paszteciki :) To sprytny sposób na zagospodarowanie tej tony mięsa, która z rosołu zostaje. Można dorzucić jeszcze grzyby lub kapustę kiszoną i już mamy smaczną przekąskę. Ba, nawet najeść się nimi można. Ja dorzuciłam tym razem pieczarki. Pyszne też są w wersji bezmięsnej. Z wierzchu są kruche, a w środku puszyste. O takie mi właśnie chodziło. Polecam!

Składniki:
rozczyn
* 40 g drożdży
 * 1 łyżeczka cukru
* 3/4 szklanki mleka
* garść mąki

ciasto
* 3 szklanki mąki
* 1 jajko
* 50 g rozpuszczonego, zimnego masła
* 1 łyżeczka soli
* 2 łyżki kwaśnej śmietany

farsz (wychodzi duuużo, niewykorzystane można zamrozić):
* 1 kg gotowanego mięsa (z kurczaka, wołowe, wieprzowe)
* pół kg pieczarek
* 2-3 cebule
* ząbek czosnku
* sól i pieprz
* 1 sucha bułka
* pół szklanki mleka
* gałka muszkatołowa
* olej do smażenia

Na wierzch:
* 1 białko
* kminek, sezam, mak itp.

Zaklęcie:
Przygotować rozczyn. Drożdże rozpuścić w 3/4 szklanki ciepłego mleka (do 40st.C), dodać cukier i garść mąki, wymieszać i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

W tym czasie można przygotować farsz. Na oleju podsmażyć cebulę, zanim się całkiem zrumieni dorzucić czosnek. Zdjąć z patelni, następnie na nowej porcji oleju udusić pokrojone pieczarki. Bułkę namoczyć w mleku. Mięso, pieczarki, cebulę z czosnkiem, odciśniętą bułkę zemleć w maszynce. Doprawić do smaku solą, pieprzem i gałką. Podsmażyć farsz przez chwilę na patelni.

Składniki ciasta wraz z rozczynem wyrabiać mikserem na wolnych obrotach około 10 minut. Jeśli będzie zbyt ścisłe dodać mleko, jeśli zbyt rzadkie - mąki. Odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia objętości (ok. 1-1,5 godz.).

Wyrośnięte ciasto wyjąć z miski, podzielić na 4 części. Każdą część rozwałkować na prostokąt, podsypując mąką. Rozsmarować na nim farsz. Zwijać wzdłuż dłuższego boku. Skleić końce, rolować cały wałek przez chwilkę, żeby się dobrze skleił. Kroić ukośne, 5 cm kawałki. Układać na blaszce pokrytej papierem do pieczenia w sporych odstępach, paszteciki urosną. Każdy posmarować roztrzepanym białkiem i posypać dowolnymi ziarnami.
Piec ok. 30 minut w 180 st. C.

Smacznego!



sobota, 17 kwietnia 2010

Placek drożdżowy bez mleka, ale z cynamonem i rodzynkami :)


Myślę sobie: "Jeśli naleśniki potrafią być pyszne bez mleka to czemu nie ciasto drożdżowe"? I miałam rację. Wyrosło pięknie, sprężyste, puszyste i pyszne. Nawet na drugi dzień. Żałuję tylko, że tak późno się na nie odważyłam. Polecam tym co na diecie bez-nabiałowej i tym bez diety również :)

Składniki:
szklanka wody
40 g drożdży
3 szklanki mąki
60 g cukru + do posypania
szczypta soli
1 jajko
pół szklanki oleju
olej do wysmarowania blachy
dwie garści rodzynek
cynamon

Zaklęcie:
Drożdże rozpuścić w pół szklanki wody, dodać łyżkę mąki i szczyptę cukru, odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia..

Mąkę przesiać do miski, dodać cukier i sól, zrobić dołek, wbić jajko, wlać olej i resztę wody. Dodać wyrośnięty zaczyn.

Wyrabiać ręcznie lub mikserem na najniższych obrotach, aż powstaną pęcherzyki powietrza. Pod koniec dodać rodzynki. Odstawić do wyrośnięcia.

Gdy podwoi swoją objętość rozwałkować na wysmarowaną olejem i posypaną bułką tartą blachę. Posypać cukrem i cynamonem. Odstawić na 20 minut, żeby odpoczęło. Piec 20-25 minut w 180 st.C


Smacznego!

niedziela, 21 lutego 2010

Muffiny korzenne z czereśnią i migdałami (bezlaktozowe)


Nie jest łatwo na diecie bezlaktozowej osłodzić sobie życie... Ile można jeść naleśniki na wodzie i suche wafle??? Od dziś moja dieta trochę się wzbogaci, gdyż na nowo odkryłam muffinki. Jest przecież 100 różnych ich wariacji. Margarynę w recepturze z powodzeniem można zastąpić olejem, a mleko wodą. Przekonałam się o tym wczoraj i piekłam już dwa dni pod rząd. Wbrew moim lękom pięknie wyrosły - jak baby nie babki, chrupiące, pyszne. I jeszcze ten korzenny zapach,...mniam :) Obawiam się tylko, że ten blog zamieni się w blog muffinkowy :)

Polecam wszystkim, nie tylko tym na diecie!

Składniki na ok 19 dużych babek:

Składniki suche:
* 2 szklanki mąki
* pół szklanki cukru
* 3 łyżeczki proszku do pieczenia
* pół łyżeczki sody oczyszczonej
* 3 łyżeczki przyprawy korzennej do pierników
* 70 g płatków migdałów + 20 do dekoracji
* cukier demerara do dekoracji

Składniki mokre:
* 2 jajka gospodarskie
* pół szklanki oleju
* pół szklanki wody
* szklanka czereśni (u mnie była to konfitura czereśniowa, czereśnie w gęstym syropie)

Zaklęcie:

Mąkę przesiać do miski, dodać pozostałe suche składniki. Wymieszać. W drugiej misce wymieszać składniki mokre, oprócz czereśni. Suche i mokre skłądniki połaczyć ze sobą, można łyżką. Dodać czereśnie.
Foremkę do muffinek wysmarować olejem, posypać bułką tartą. Nakładać ciasto do 3/4 wysokości foremek. Posypać migdałami i cukrem. Piec 20 minut w temperaturze 180 st. Studzić na kratce.



Smacznego!

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Pasztet słonecznikowy


Kiedyś obiecałam, że będzie jeszcze pasztet... i jest. To mój pierwszy z ziaren. Nie powalił mnie na kolana, ale warto go wypróbować w alternatywie dla tradycyjnych pasztetów. W każdym razie ten otwiera moją drogę po niezmierzonych zakamarkach pasztetów wegetariańskich.
 Przepis podała ElaK.

Składniki:
* 1 szklanka płatków owsianych zwykłych
* 1 szklanka ziaren słonecznika
* 2 duże cebule
* 2 ząbki czosnku
* 1/2 czerwonej papryki
* 2 jajka
* olej
* sól
* pieprz ziołowy

Zaklęcie:
Do miski wrzucić ziarna słonecznika, na to płatki owsiane i zalać wrzątkiem tak, aby pokryć składniki, odstawić do napęcznienia.

Cebulę pokroić na małe kawałki i poddusić na oleju. Pod koniec duszenia dodać rozgnieciony czosnek. Wymieszać z płatkami i słonecznikiem. Zmielić w maszynce do mięsa. Paprykę pokroić w kostkę i połączyć z masą.

Doprawić do smaku i dodać żółtka. Z białek ubić sztywną pianę i delikatnie połączyć z masą. Przełożyć do żaroodpornego naczynia lub keksówki, wysmarowanej masłem i obsypanej płatkami owsianymi. Z wierzchu posypać słonecznikiem. Piec ok. 50 minut w 200st.C.

Smacznego!

piątek, 22 stycznia 2010

Chleb pyszny z ziarnami



Ten przepyszny chleb gościł u nas z kilkanaście razy podczas mojej blogowej nieobecności, ale nie miałam czasu go sfotografować. I oto dzisiaj jest. Niestety tylko kawałek się został, ale pyszne chlebki mają tę wadę, że trudno je sfotografować w całości... stanowczo za szybko przenikają ;)
Aaaaa... chlebek nie tylko jest pyszny, ale też najłatwiejszy i najszybszy w świecie. Z pieczeniem zajmuje 2 godzinki. Szczerze polecam, nie zawiedziecie się!!
Oryginalny przepis pochodzi ze strony: http://chlebek.tv/

Składniki: (forma 35x12 cm)
* 500 g mąki pszennej
* 15 g drożdży
* 0,5 l wody
* 2 łyżeczki cukru
* 1 łyżeczka soli
* 3 łyżki siemienia lnianego
* 3 łyżki słonecznika
* 2 łyżki sezamu
* 1 łyżka pestek dyni
* 0,5 szklanki otrąb

Zaklęcie:
Do szklanki włożyć drożdże i zasypać 2 łyżeczkami cukru i łyżeczką mąki. Wymieszać i odstawić w ciepłe miejsce, az zacznie pracować. Odmierzyć 500 g mąki i wsypać do miski. Dodać też wszystkie ziarna i sól. Do suchych składników wlać drożdże i wodę. Wszystkie składniki wymieszać (wystarczy łyżką). Ciasto będzie rzadkie.

Wymieszane ciasto przykryć ściereczką i odstawić na 1h, aby wyrosło. Ciasto powinno podwoić swoją objętość, a przynajmniej znacznie ją zwiększyć.

Ja używam garnka rzymskiego (glinianego). Wymoczony wcześniej ok 2 godz. w wodzie smaruję olejem i obsypuję otrębami lub płatkami pszennymi albo razowymi. Ciasto po wyrośnięciu przekładam do garnka. Wstawiam do zimnego piekarnika i nastawiam temperaturę na 200 st. z termoobiegiem. Gdy piekarnik nagrzeje się do wskazanej temperatury wyłączam termoobieg i odkrywam garnek. Tak dopiekam jeszcze chleb ok 30-40 minut, aż osiągnie złoty kolor z wierzchu.

Jeśli nie używacie garnka glinianego tylko zwykłej blaszki to po wyrośnięciu należy przełożyć ciasto do wysmarowanej masłem/olejem foremki i odstawić jeszcze do podrośnięcia przez 10 minut.
Następnie wstawić do piekarnika nagrzanego do 200C na 1,5 godziny. Po włożeniu lekko spryskać wnętrze jak i sam chlebek wodą. Przyznam, że nie robiłam tą metodą, cytuję ją za autorem.

Po skończeniu pieczenia wystudzić chleb na kratce. Dopiero wtedy kroić. (Co u mnie niestety jest nierealne - znika jeszcze ciepły :), aczkolwiek trudno się go kroi).

Smacznego!!!

niedziela, 11 października 2009

Pasztet z żurawiną

Znakomity pasztet. To początek mojej drogi z pasztetami, ale dzięki niemu udany. Poczułam pasztetowego powera. Ten niebawem doczeka się powtórki, ale będą też inne. Polecam! Pochodzi z Simple Cooking Pleasures:

Składniki:
* 1 kg golonki z indyka bez kości
* ok. 35 dag wątróbek indyczych
* 2 cebule
* 5 ząbków czosnku
* 1 kajzerka
* 4 jajka
* 1/2 kostki masła albo 1/2 szklanki śmietany kremówki (nie dodawałam)
* 100 g suszonej żurawiny, niesłodzonej
* 1/2 pęczka świeżego tymianku (dodałam suszony)
* 1 łyżeczka suszonego tymianku
* 1 łyżeczka mielonego imbiru (nie dodawałam)
* 2 łyżeczki mieszanki pieprzów Kotanyi
* olej/oliwa

Zaklęcie:
Na patelni rozgrzewamy olej/oliwę i lekko podsmażamy golonki indycze.
Następnie przekładamy je do garnka z szerokim dnem , dodajemy 2 cebule, 3 obrane ząbki czosnku i 1/2 pęczka świeżego tymianku. Zalewamy wszystko bardzo niewielką ilością wody, tak żeby przykrywała wszystko mniej więcej do połowy, solimy do smaku, przykrywamy garnek i dusimy mięso przez ok. godzinę, do momentu aż będzie miękkie, na 15 min. przed końcem dodając opłukane wątróbki.
Uduszone mięso zestawiamy z ognia i dodajemy do niego przekrojoną na pół kajzerkę. Czekamy aż dobrze nasiąknie i przepuszczamy wszystko 2 razy przez maszynkę do mięsa.

Następnie doprawiamy zmielone mięso suszonym tymiankiem, mielonym imbirem i pieprzem. Jeżeli nie macie mieszanki pieprzów Kotanyi, to możecie użyć zwykłego czarnego pieprzu. Ta mieszanka jest o tyle fajna, że poza różnymi gatunkami pieprzu, ziarenka nie są zupełnie zmielone, a jedynie lekko skruszone. Do mięsa wciskamy 2 ząbki czosnku, dodajemy jaja i 1/2 kostki rozpuszczonego masła. Jeżeli uważacie, że masa jest zbyt zwarta, można zastąpić masło 1/2 szklanki śmietanki.

Tak doprawioną masę jeszcze raz mielimy (i zarazem mieszamy) za pomocą miksera z końcówką zakończoną nożykiem.

Na koniec dodajemy suszoną żurawinę.
Masę przekładamy do formy wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą. Pieczemy godzinę w piekarniku rozgrzanym do temperatury 200 st. C.
Smacznego!


Marmolada paprykowa


Nie spodziewałam się, że z papryki można osiągnąć taaaaaaki smak. Najbardziej pasuje mi jako dodatek do mięs, kanapek z wędliną, pasztetem, tak na wzmocnienie apetytu ;), ale z samym chlebem też mogłabym ją jeść kilogramami.
Przyznam, że w moim domu ma również przeciwników, ale zupełnie nie rozumiem dlaczego:).
Zachęcam do wypróbowania.

Składniki:
* 1 kg papryki
* 0,7 kg cukru (w oryginale było 1 kg, ale tyle w zupełności wystarczy, należy tylko dłużej gotować, aby osiągnęła swoją gęstość)
* 2 cytryny
* 2 goździki

Zaklęcie:
Oczyszczoną paprykę zmielić w maszynce do mięsa. Dodać cukier i goździki, smażyć na wolnym ogniu, często mieszając (uwaga lubi przywierać). Po 10 minutach dodać sok z cytryn i otartą skórkę. Smażyć aż zgęstnieje. Robiłam z 3 kg i trwało to u mnie ok 2 godz. Gorącą nałożyć do wyparzonych słoików, zakręcić i ustawić do góry dnem, aż wystygnie.
Smacznego!


wtorek, 6 października 2009

Ciasto śliwkowe



Szybkie i pyszne ciasto. Dla mnie ma jeszcze jeden plus - ani grama mleka, którego nie spożywam. I odkąd odkryłam, że margaryna roślinna też zawiera mleko :o taki przepis jest dla mnie bezcenny :), pochodzi z biblioteczki poradnika domowego.

Składniki:
* 4 jaja
* szklanka cukru
* 1,5 szklanki mąki pszennej
* 4 łyżki oleju
* 1 łyżeczka proszku do pieczenia
* 1 łyżeczka cukru waniliowego
* szczypta soli
* 1 kg śliwek

Zaklęcie:
Śliwki umyć, przepołowić wzdłuż i wyjąc pestki. Formę do pieczenia wysmarować tłuszczem i posypać bułką tartą. Jaja utrzeć z cukrami na kogiel-mogiel, dodać mąkę, olej, proszek do pieczenia i sól, wymieszać. Ciasto wlać do przygotowanej formy, na wierzchu ciasno ułożyć śliwki,przepołowioną stroną do góry i wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec w 180 st. około 1 godz.
Smacznego!

czwartek, 3 września 2009

Bochen pszenny na zakwasie


Jak zwykle przepisy Mirabbelki są niezawodne. Zamieniłam tylko słonecznik na siemię lniane. Chlebek jest pyszny. I co jest ważne jest bardzo łatwy w obsłudze. I wychodzi naprawdę ogromny. Co i tak nie stanęło na przeszkodzie, żeby następnego dnia została tylko kromka. Upiekłam go w zwykłej tortownicy 26 cm, ale jest na tyle zwarty, że spokojnie bez formy wytrzyma. Bardzo polecam! Cytuję za Mirabbelką:

Składniki:
zaczyn 300g
* 2-3 łyżki zakwasu (50g)
* 100 g letniej wody
* 150 g mąki pszennej (typ 550 )

ciasto chlebowe ok. 1700g
*300g cały zaczyn jw.
*700 g mąki pszennej 550
*100 g mąki żytniej 720 (mąkę żytnią w tym chlebie można z powodzeniem zastąpić pszenna)
* 100 g mąki pszennej razowej
* 430g letniej wody
* 2 łyżeczki soli
* 100 g siemienia lnianego

Zaklęcie:
Zakwas wymieszać z mąką i letnią wodą i wyrabiać aż do uzyskania miękkiego ciasta. Pozostawić do przefermentowania w lekko przykrytym naczyniu na ok. 12 godzin, aż podwoi swoją objętość.

Następnego dnia wymieszać mąkę z letnią wodą. Przykryć, odstawić na 30 minut.
Dodać sól i zaczyn i wyrabiać ok. 5 minut aż do uzyskania elastycznego ciasta. Można dodać trochę wody, jeśli ciasto wyda nam się zbyt zbite. Dodać siemię. Ciasto powinno być dość ścisłe, gładkie i elastyczne.
Całość włożyć do miski wysmarowanej oliwą i przykryć szczelnie folią. Pozostawić na 3 do 4 godzin, do prawie podwojenia objętości. W połowie czasu należy przerwać proces wyrastania, ciasto wyjąć, raz rozpłaszczyć na blacie, zawinąć brzegi dookoła i jeszcze raz utworzyć kulę.

Po upływie 4 godzin, wyłożyć ciasto na blat oprószony mąką, uformować bochenek, odwrócić gładką stroną do dołu i ułożyć w formach lub koszykach do wyrastania (lub od razu na blaszce wysmarowanej oliwą i oprószoną otrębami). Posypać mąką i przykryć szczelnie folią.
Pozostawić do ponownego wyrośnięcia na ok. 3-4 godziny, ciasto powinno być wyrośnięte, ale jeszcze na tyle elastyczne, aby zrobione palcem zagłębienie powoli się wypełniało.

Piec w temperaturze 230⁰C, przed włożeniem do zaparowanego piekarnika naciąć chleb za pomocą żyletki bądź noża. Chleb piec ok. 35-45 minut (u mnie było to niecałe 30 min.) aż będzie równomiernie brązowy, a po wyjęciu postukany od spodu wydaje głuchy dźwięk. Wystudzić na kratce.
Smacznego!

środa, 2 września 2009

Jabłka pod kołdrą



Bardzo kruche ciasto. Pachnące cynamonem, rozpływające się w ustach jabłuszka - po prostu pycha! Ciacho najlepiej smakuje jeszcze gorące leniwym rankiem, pod kołdrą - w sam raz na nadchodzącą jesień!! Polecam!
Przepis pochodzi z Kulinarnego Atlasu Lata, nr7/8 "Ciasta późnego lata" (w oryginale "Misiankowa szarlotka").

Składniki: (na dużą tortownicę, ja zrobiłam z połowy porcji w 21 cm)
1 kg kwaśnych jabłek - obranych, przekrojonych na połówki i oczyszczonych z gniazd nasiennych, mielony cynamon, cukier waniliowy, gałka muszkatołowa, 1 łyżeczka skórki otartej z cytryny

kruche ciasto:
1/2 kg mąki
1 kostka masła
1 filiżanka cukru
2 żółtka
2 łyżki kwaśnej śmietany
szczypta soli
oraz: 1 białko

Zaklęcie:
Jabłka przełóż do miski, posyp cukrem waniliowym, cynamonem i gałką (wg uznania), dodaj skórkę z cytryny. Wymieszaj, aby przyprawy pokryły jabłka. Przykryj i odstaw na 2 godziny. Przygotuj kruche ciasto: mąkę posiekaj z masłem, dodaj cukier, żółtka, śmietanę i sól. Zagnieć, wyrób i włóż na 2 godz. do lodówki.

Rozwałkuj połowę ciasta, wyłóż nim tortownicę. Posmaruj surowym, roztrzepanym białkiem i ponakłuwaj widelcem. Piecz 15 min. w 160 st. Na podpieczonym cieście ułóż jabłka, przykryj resztą rozwałkowanego ciasta, piecz 1 godz. w 160 st.

Smacznego!


czwartek, 27 sierpnia 2009

Kramble razowe


Powoli wracam do żywych, czyli normalnie jedzących :) Na początek wystartowałam z kramblami.
Nie trzeba ich długo reklamować. Kto choć raz spróbował wie o czym mówię. Przyznam, że to był mój pierwszy raz z kramblami i żałuję, że tak długo zwlekałam :)) Robi się je przecież zaledwie w pół godziny, a smakują jak najlepszy deser na świecie. Dodatkowo jest tyle wariantów, że każdy coś znajdzie dla siebie. Polecam wersję z jabłkami i nektarynkami, z kruszonką z mąki razowej i słonecznikiem. Pyszota!

Składniki:
kruszonka
* 100 g zimnego masła
* 100 g mąki razowej
* 100 g płatków owsianych
* pół szklanki cukru
* cukier waniliowy
* garść słonecznika

spód owocowy
* 3 kwaśne jabłka
* 3 nektarynki
* cynamon
* gałka muszkatołowa

Zaklęcie:
Owoce pokroić na kawałki. Poddusić ok 10 min. na małym ogniu z cynamonem i gałką (tak aby jeszcze były widoczne kawałki owoców). Składniki kruszonki zmieszać palcami, niedokładnie, powinny być grudki masła. W naczyniu do zapiekania ułożyć podduszone owoce posypać dokładnie kruszonką. Zapiekać ok. 25 min. w 180 st. do zarumienienia.
Smacznego!

czwartek, 30 lipca 2009

Przerwa "techniczna"

Przepraszam wszystkich, którzy tu zaglądają za dość przeciągającą się przerwę w prowadzeniu bloga. Przerwa jest spowodowana pojawieniem się na świecie nowego członka w naszej rodzinie. Mały Ludek domaga się duuużo mojego wolnego czasu, więc nie wiele już zostaje na krzątanie się po kuchni. Dodatkowo wymusił na mnie zmianę diety, a raczej drastyczne jej okrojenie, gdzie nie ma już miejsca bułeczkom z nadzieniem i kruchym ciasteczkom :( buuuuuuuuu, oj ciężko to zdzierżyć...

Trzymajcie kciuki, żeby mama wytrzymała na diecie i szybko wróciła do blogowania.

Pozdrawiam :)

czwartek, 11 czerwca 2009

Sernik na zimno z musem truskawkowym

Znowu truskawki. Truskawki do znudzenia. Tyle, że one nie chcą mi się znudzić. Kupiłam twaróg z zamiarem upieczenia prawdziwego sernika. Nie dotrwałam jednak w zamiarze, bo naszła mnie ochota na szybki sernik na zimno i oczywiście koniecznie z truskawkami...
Spód i masa podejrzana u Dorotus - z modyfikacjami, a wierzch wymyślony. I dzięki temu, że z połowy żelatyny wystawionej za okno do wystygnięcia zrobił się glut to sernik nie był zbyt ścisły... wyszedł pyszny, delikatny, rozpływający się w ustach...
Wierzch to nie do końca mus, bo truskawki z cukrem zgniecione widelcem jak do śmietany, ale jak to nazwać gniecionka, prasowanka?? Najważniejsze, że wybornie smakuje.

Składniki:
Spód:
200 g ciastek owsianych np. San (odkryłam, że są takie same w smaku jak digestive i łatwiej dostępne, ale oczywiście mogą być inne zbożowe)
60 g stopionego masła

Masa serowa:
750 g białego sera trzykrotnie mielonego (myślę, że może być też homo, ale nie próbowałam)
500 ml śmietanki kremówki (30%)
2 łyżki żelatyny
6 łyżek cukru pudru (jeśli dodacie serki homo to mniej, bo one są słodkie)
cukier waniliowy
2 szklanki truskawek

Wierzch:
3 szklanki truskawek
2-3 łyżki cukru
2 łyżeczki żelatyny

Zaklęcie:
Ciastka pokruszyć i połączyć z masłem na mokry piasek. Wgnieść w dno tortownicy (26 cm). Wstawić do lodówki.

2 łyżki żelatyny rozpuścić w niewielkiej ilości gorącej wody, lekko wystudzić. Śmietankę ubić, pod koniec ubijania dodać cukry. Nadal ubijając dodawać stopniowo ser. Na koniec połączyć z żelatyną. Cienką warstwę masy wyłożyć na zastygnięty spód ciasteczkowy. Poukładać truskawki i wyłożyć resztę masy. Wstawić do lodówki do stężenia.

2 łyżeczki żelatyny rozpuścić w niewielkiej ilości gorącej wody. Truskawki zgnieść widelcem, posłodzić, wymieszać. Połączyć z żelatyną. Wyłożyć na stężoną masę. Sernik zostawić do stężenia na kilka godzin lub na całą noc.

Smacznego!!!


sobota, 6 czerwca 2009

Błyskawiczne ciasto z truskawkami

Dzień bez truskawek to dzień stracony :). Trzeba się nimi nasycić dopóki nie znikną znowu na rok.
Wilgotne, aromatyczne i co najważniejsze błyskawiczne ciasto. Przepis na dużą tortownicę (przynajmniej 26 cm), rośnie duże. Ja nieopatrznie zrobiłam w blaszce do tarty... i wykipiało, ale i tak było pyszne.:) Przepis znaleziony na forum ciąża i macierzyństwo. Polecam!

Składniki:
* 2,5 szklanki mąki
* 1 szklanka cukru
* 3 łyżeczki proszku do pieczenia
* 1 cukier waniliowy
* 1 szklanka maślanki
* 3 jajka
* 0,5 szklanki oleju

Zaklęcie:
Wszystkie składniki suche wymieszać, dodać mokre, wymieszać łyżką lub mikserem, wylać na tortownicę i poukładać truskawki. Piec w 180 st. ok 40 min. do zrumienienia. Po wystudzeniu posypać cukrem pudrem.

Smacznego!

niedziela, 17 maja 2009

Nitki domowe z kurkumą

Robienie makaronu wywołuje u mnie wspomnienia z dzieciństwa, beztroskie wakacje na wsi, smak pajdy chleba ze śmietaną i cukrem :p. Między wiejskimi atrakcjami - zbieraniem mleczy na wianki i wypadami na papierówki - musiałam mieć też czas na naukę. Babcia uczyła mnie robić makaron, suszyć placki i tak je kroić, aby kluski nie spadały na podłogę :)

Co prawda pracy przy nich trochę jest, ale porządna miska z rosołem wynagrodzi nam ten wysiłek.
Makaron można zabarwiać różnymi przyprawami/ziołami. Ja dodałam szczyptę kurkumy, co smaku wiele nie zmienia, ale nadaje bardziej żółtą barwę, prawie jak po dodaniu wiejskich jajek :)- bo trudno teraz o jaja od prawdziwej kury.

Składniki:
3 jajka
300 g mąki pszennej
łyżka oliwy
w razie konieczności 2 łyżki wody
szczypta soli
dowolne przyprawy

Zaklęcie :
Wymieszać składniki i ugnieść, aż do uzyskania gładkiego, elastycznego ciasta. W razie potrzeby dodać wodę. Odstawić w ciepłe miejsce na pół godziny, żeby odpoczęło. Następnie wałkować cienkie placki i rozkładać je na ściereczce do przeschnięcia (10-12 minut). Przeschnięte placki kroić w paski, złożyć razem i pokroić w drobne nitki. Jeśli ma być inny makaron, pokroić odpowiednio grubiej. Nitki gotować w osolonej wodzie z dodatkiem oliwy, na małym ogniu, max. 2 minuty.
W razie konieczności powiększenia porcji trzymamy się zasady na każde 100 g mąki 1 jajko.
Jeśli zrobimy więcej makaronu można go zasuszyć. Zostawić w przewiewnym miejscu (na blasze, desce) na całą noc. Przechowywać w szczelnym pojemniku.

Jeśli ktoś szuka szczegółowego opisu wykonania makaronu polecam artykuł na gazecie, tutaj.

Smacznego!


niedziela, 10 maja 2009

Chleb pszenno-razowy (na zakwasie)

O rety jaki ten chleb jest pyszny :-p Chrupiąca skórka, a w środku sprężysty, lekko wilgotny. Zaraz po wyjęciu z piekarnika sama zjadłam pół (tego mniejszego ;)) z rozpływającym się na nim masełkiem... przepis Mirabbelki lekko zmodyfikowany.
Dałam pół na pół zwykłej mąki pszennej i pszennej razowej oraz 1 łyżkę więcej zakwasu. Dodatkowo prażone siemię lniane, bo słonecznika miałam za mało. U Mirabbelki nazywa się on "chleb ze słonecznikiem" i jest szczegółowo obfotografowany w każdej fazie przygotowywania, co jest niezwykle pomocne początkującym z zakwasem.

Składniki:
zaczyn:
4 łyżki zakwasu
50 g letniej wody
80 g mąki pszennej typ 550

ciasto chlebowe:
2 szklanki (ok. 320 g) mąki pszennej 550
2 szklanki (ok. 320 g) mąki pszennej razowej 2000
500 g letniej wody
1 do 1,5 łyżki soli
120 g ziaren słonecznika i siemienia lnianego (łącznie pół szklanki) lekko uprażonych

Zaklęcie:
Sporządzanie zaczynu:
Zakwas wymieszać z mąką i letnią wodą i wyrabiać aż do uzyskania miękkiego ciasta. Pozostawić do przefermentowania w lekko przykrytym naczyniu na ok. 12 godzin, aż podwoi swoją objętość.

Następnego dnia wymieszać mąkę z letnią wodą. Wyrabiać mikserem lub maszyną na najniższych obrotach, tak żeby ciasto utworzyło kulę.
Przykryć, odstawić na 10 do 30 minut.
Dodać sól i zaczyn i wyrabiać ok. 5 minut, aż do uzyskania elastycznego ciasta. Można dodać 1 do 2 łyżek wody jeśli ciasto wyda nam się zbyt zbite. Wyjąć ciasto z miski i ręcznie wgnieść ziarna słonecznika, tak aby były równomiernie rozłożone. Ciasto powinno być dość ścisłe, gładkie i elastyczne.

Całość włożyć do miski wysmarowanej oliwą i przykryć szczelnie folią. Pozostawić na 4 do 5 godzin w spokoju, aż przyrośnie ok. 45% objętości. W międzyczasie należy ciasto po ok. 2 godz. wyjąć, raz rozpłaszczyć na blacie, zawinąć wszystkie brzegi dookoła i jeszcze raz utworzyć kulę. (Ja zostawiłam w misce od miksera i po w godz. zamieszałam mikserem).

Po upływie wspomnianych 4 godzin położyć ciasto na blat oprószony mąką, przepołowić, bochenki powinny ważyć po ok. 710g. Uformować dwa okrągłe bochenki i dać im odpocząć ok. 20 minut (ja zrobiłam jeden mniejszy, drugi większy, gdyż takie miałam koszyki) . Bochenki odwrócić gładką stroną do dołu i ułożyć w formach lub oprószonych mąką koszykach do wyrastania. Posypać mąką i przykryć szczelnie folią. Należy uważać, żeby folia nie przykleiła się do chleba po wyrośnięciu.

Pozostawić do wyrośnięcia znowu na ok. 3 godziny, ciasto powinno być wyrośnięte, ale jeszcze na tyle elastyczne, aby zrobione palcem zagłębienie powoli się wypełniało.

Nagrzać w międzyczasie piekarnik do 220 st., jeśli z kamieniem to min. 45 minut. Koszyczki energicznie odwrócić na łopatę oprószoną mąką, bądź wyłożoną papierem, naciąć na chlebach za pomocą żyletki bądź brzytwy głębokie x, a potem płycej jeszcze jedno nacięcie pomiędzy nimi, do uzyskania regularnej gwiazdki o ramionach różnej długości. (Ja przełożyłam je do blaszanych form.)

Chleby wsunąć do zaparowanego piekarnika, w ciągu następnych 5 minut jeszcze dwa razy psiknąć krótko wodą. Chleby piec ok. 45 minut aż będą równomiernie brązowe, a po wyjęciu postukane wydają głuchy dźwięk. Wystudzić na kratce.

Smacznego!

sobota, 9 maja 2009

Babeczki


W przerwach miedzy większymi wypiekami, uzupełnienie zapasów spodów babeczkowych, przydają się podczas niezapowiedzianych wizyt gości - do wypełnienia czymkolwiek ;) bitą śmietaną i owocami, słodkim serkiem, masą kajmakową, topioną czekoladą...

Przepis pochodzi ze strony Kwestia smaku i jest znakomity, nie trzeba więcej szukać, babeczki są kruche i pyszne... zdarza się, że znikną zanim je "nadzieję" :)

Składniki:
* 250 g mąki
* 125 g zimnego masła
* 5 łyżek cukru pudru
* 5 łyżek zimnej wody

Zaklęcie:
Mąkę przesiać do miski, dodać pokrojone na kawałki masło oraz cukier puder. Rozetrzeć masło palcami razem z mąką. Skrapiać ciasto wodą, po jednej łyżce, krótko wygniatać aż będzie gładkie, łącząc składniki. Uformować kulę, zawinąć w folię i włożyć do lodówki na minimum 30 minut. Nagrzać piekarnik do 200 st.
Stolnicę lekko posypać mąką i rozwałkować na niej placek na grubość 3 - 4 mm. Wyciąć kółka większe niż średnica foremek. Ciastem wyłożyć foremki, bokiem noża przesunąć po krawędzi foremki, usuwając nadmiar ciasta. Widelcem ponakłuwać spód. Piec przez około 25 - 30 minut na złoty kolor, ostudzić.

Smacznego!