
Jak zwykle przepisy Mirabbelki są niezawodne. Zamieniłam tylko słonecznik na siemię lniane. Chlebek jest pyszny. I co jest ważne jest bardzo łatwy w obsłudze. I wychodzi naprawdę ogromny. Co i tak nie stanęło na przeszkodzie, żeby następnego dnia została tylko kromka. Upiekłam go w zwykłej tortownicy 26 cm, ale jest na tyle zwarty, że spokojnie bez formy wytrzyma. Bardzo polecam! Cytuję za Mirabbelką:
Składniki:
zaczyn 300g
* 2-3 łyżki zakwasu (50g)
* 100 g letniej wody
* 150 g mąki pszennej (typ 550 )
ciasto chlebowe ok. 1700g
*300g cały zaczyn jw.
*700 g mąki pszennej 550
*100 g mąki żytniej 720 (mąkę żytnią w tym chlebie można z powodzeniem zastąpić pszenna)
* 100 g mąki pszennej razowej
* 430g letniej wody
* 2 łyżeczki soli
* 100 g siemienia lnianego
Zaklęcie:
Zakwas wymieszać z mąką i letnią wodą i wyrabiać aż do uzyskania miękkiego ciasta. Pozostawić do przefermentowania w lekko przykrytym naczyniu na ok. 12 godzin, aż podwoi swoją objętość.
Następnego dnia wymieszać mąkę z letnią wodą. Przykryć, odstawić na 30 minut.
Dodać sól i zaczyn i wyrabiać ok. 5 minut aż do uzyskania elastycznego ciasta. Można dodać trochę wody, jeśli ciasto wyda nam się zbyt zbite. Dodać siemię. Ciasto powinno być dość ścisłe, gładkie i elastyczne.
Całość włożyć do miski wysmarowanej oliwą i przykryć szczelnie folią. Pozostawić na 3 do 4 godzin, do prawie podwojenia objętości. W połowie czasu należy przerwać proces wyrastania, ciasto wyjąć, raz rozpłaszczyć na blacie, zawinąć brzegi dookoła i jeszcze raz utworzyć kulę.
Po upływie 4 godzin, wyłożyć ciasto na blat oprószony mąką, uformować bochenek, odwrócić gładką stroną do dołu i ułożyć w formach lub koszykach do wyrastania (lub od razu na blaszce wysmarowanej oliwą i oprószoną otrębami). Posypać mąką i przykryć szczelnie folią.
Pozostawić do ponownego wyrośnięcia na ok. 3-4 godziny, ciasto powinno być wyrośnięte, ale jeszcze na tyle elastyczne, aby zrobione palcem zagłębienie powoli się wypełniało.
Piec w temperaturze 230⁰C, przed włożeniem do zaparowanego piekarnika naciąć chleb za pomocą żyletki bądź noża. Chleb piec ok. 35-45 minut (u mnie było to niecałe 30 min.) aż będzie równomiernie brązowy, a po wyjęciu postukany od spodu wydaje głuchy dźwięk. Wystudzić na kratce.
Smacznego!




przepiękny!
OdpowiedzUsuńfantastyczny bochen!
OdpowiedzUsuńogromny piękny bochen!
OdpowiedzUsuńjest magia w domowym chlebie
oj tak i ten zapach roznoszący się po domu...
OdpowiedzUsuńWitam :)
OdpowiedzUsuńŁadna nazwa blogu!
Tak tu u Ciebie... czyściutko :)
Pooglądam sobie trochę...
Pozdrawiam!