czwartek, 27 sierpnia 2009

Kramble razowe


Powoli wracam do żywych, czyli normalnie jedzących :) Na początek wystartowałam z kramblami.
Nie trzeba ich długo reklamować. Kto choć raz spróbował wie o czym mówię. Przyznam, że to był mój pierwszy raz z kramblami i żałuję, że tak długo zwlekałam :)) Robi się je przecież zaledwie w pół godziny, a smakują jak najlepszy deser na świecie. Dodatkowo jest tyle wariantów, że każdy coś znajdzie dla siebie. Polecam wersję z jabłkami i nektarynkami, z kruszonką z mąki razowej i słonecznikiem. Pyszota!

Składniki:
kruszonka
* 100 g zimnego masła
* 100 g mąki razowej
* 100 g płatków owsianych
* pół szklanki cukru
* cukier waniliowy
* garść słonecznika

spód owocowy
* 3 kwaśne jabłka
* 3 nektarynki
* cynamon
* gałka muszkatołowa

Zaklęcie:
Owoce pokroić na kawałki. Poddusić ok 10 min. na małym ogniu z cynamonem i gałką (tak aby jeszcze były widoczne kawałki owoców). Składniki kruszonki zmieszać palcami, niedokładnie, powinny być grudki masła. W naczyniu do zapiekania ułożyć podduszone owoce posypać dokładnie kruszonką. Zapiekać ok. 25 min. w 180 st. do zarumienienia.
Smacznego!

czwartek, 30 lipca 2009

Przerwa "techniczna"

Przepraszam wszystkich, którzy tu zaglądają za dość przeciągającą się przerwę w prowadzeniu bloga. Przerwa jest spowodowana pojawieniem się na świecie nowego członka w naszej rodzinie. Mały Ludek domaga się duuużo mojego wolnego czasu, więc nie wiele już zostaje na krzątanie się po kuchni. Dodatkowo wymusił na mnie zmianę diety, a raczej drastyczne jej okrojenie, gdzie nie ma już miejsca bułeczkom z nadzieniem i kruchym ciasteczkom :( buuuuuuuuu, oj ciężko to zdzierżyć...

Trzymajcie kciuki, żeby mama wytrzymała na diecie i szybko wróciła do blogowania.

Pozdrawiam :)

czwartek, 11 czerwca 2009

Sernik na zimno z musem truskawkowym

Znowu truskawki. Truskawki do znudzenia. Tyle, że one nie chcą mi się znudzić. Kupiłam twaróg z zamiarem upieczenia prawdziwego sernika. Nie dotrwałam jednak w zamiarze, bo naszła mnie ochota na szybki sernik na zimno i oczywiście koniecznie z truskawkami...
Spód i masa podejrzana u Dorotus - z modyfikacjami, a wierzch wymyślony. I dzięki temu, że z połowy żelatyny wystawionej za okno do wystygnięcia zrobił się glut to sernik nie był zbyt ścisły... wyszedł pyszny, delikatny, rozpływający się w ustach...
Wierzch to nie do końca mus, bo truskawki z cukrem zgniecione widelcem jak do śmietany, ale jak to nazwać gniecionka, prasowanka?? Najważniejsze, że wybornie smakuje.

Składniki:
Spód:
200 g ciastek owsianych np. San (odkryłam, że są takie same w smaku jak digestive i łatwiej dostępne, ale oczywiście mogą być inne zbożowe)
60 g stopionego masła

Masa serowa:
750 g białego sera trzykrotnie mielonego (myślę, że może być też homo, ale nie próbowałam)
500 ml śmietanki kremówki (30%)
2 łyżki żelatyny
6 łyżek cukru pudru (jeśli dodacie serki homo to mniej, bo one są słodkie)
cukier waniliowy
2 szklanki truskawek

Wierzch:
3 szklanki truskawek
2-3 łyżki cukru
2 łyżeczki żelatyny

Zaklęcie:
Ciastka pokruszyć i połączyć z masłem na mokry piasek. Wgnieść w dno tortownicy (26 cm). Wstawić do lodówki.

2 łyżki żelatyny rozpuścić w niewielkiej ilości gorącej wody, lekko wystudzić. Śmietankę ubić, pod koniec ubijania dodać cukry. Nadal ubijając dodawać stopniowo ser. Na koniec połączyć z żelatyną. Cienką warstwę masy wyłożyć na zastygnięty spód ciasteczkowy. Poukładać truskawki i wyłożyć resztę masy. Wstawić do lodówki do stężenia.

2 łyżeczki żelatyny rozpuścić w niewielkiej ilości gorącej wody. Truskawki zgnieść widelcem, posłodzić, wymieszać. Połączyć z żelatyną. Wyłożyć na stężoną masę. Sernik zostawić do stężenia na kilka godzin lub na całą noc.

Smacznego!!!